Polecam wszystkim obejrzenie filmu o grafice komputerowej i gotowaniu
http://www.youtube.com/watch?v=lKFZDkpYhZg
piątek, 12 marca 2010
piątek, 11 grudnia 2009
Marcepan
Potrzebujemy:
-200g migdałów (duże opakowanie, około 7 zł)
-200g cukru
-kieliszek koniaku lub 3 łyżki soku cytrynowego
Przygotowanie:
Migdały wrzucamy na minutę do wrzątku, aby je sparzyć, żeby dały się obrać z łupinek. (ja oczywiście tego nie zrobiłem) Po wyłuskaniu mielimy dokładnie. Doskonale radzi sobie z nimi blender albo młynek do robota kuchennego. To samo musimy zrobić z cukrem.
Następnie łączymy zmielone migdały ze zmielonym cukrem, do tego alkohol (ja użyłem czystego spirytusu bo nie chciałem łamać smaku migdałów).
Całość wrzucamy na patelnię i podsmażamy powoli tak, żeby cukier się nie przypalił. Kończymy smażyć kiedy robi się to w miarę gęste, konsystencja trochę jak krówki :)
I na koniec najtrudniejsze. Trzeba ciepłą masę przełożyć do czystej ściereczki, najlepiej lnianej, zawinąć i zostawić na trzy dni.
Zdjęcia może uda się zrobić za trzy dni :P
-200g migdałów (duże opakowanie, około 7 zł)
-200g cukru
-kieliszek koniaku lub 3 łyżki soku cytrynowego
Przygotowanie:
Migdały wrzucamy na minutę do wrzątku, aby je sparzyć, żeby dały się obrać z łupinek. (ja oczywiście tego nie zrobiłem) Po wyłuskaniu mielimy dokładnie. Doskonale radzi sobie z nimi blender albo młynek do robota kuchennego. To samo musimy zrobić z cukrem.
Następnie łączymy zmielone migdały ze zmielonym cukrem, do tego alkohol (ja użyłem czystego spirytusu bo nie chciałem łamać smaku migdałów).
Całość wrzucamy na patelnię i podsmażamy powoli tak, żeby cukier się nie przypalił. Kończymy smażyć kiedy robi się to w miarę gęste, konsystencja trochę jak krówki :)
I na koniec najtrudniejsze. Trzeba ciepłą masę przełożyć do czystej ściereczki, najlepiej lnianej, zawinąć i zostawić na trzy dni.
Zdjęcia może uda się zrobić za trzy dni :P
sobota, 14 listopada 2009
Kisimy kapustę
Ostatnio rzadko mam czas na bycie w kuchni. Dzisiaj będziemy kisić kapustę. Przepis podany będzie w dwóch ilościach. Na 3,5 kg kapusty (2 małe główki) i 10 kg.
Na koniec podam informacje w jaki sposób przygotowuję kapustę już ukiszoną bezpośrednio przed podaniem.
Kiszenie: Potrzebujemy:
3,5 kg (10 kg) kapusty białej
0,7 kg (2 kg) marchew
2 łyżki (8 łyżek) sól najlepiej kamienna niejodowana ale jodowane też przejdą.
2 torebki (5 torebek) kminku w całości, niezmielonego
No i oczywiście naczynie w którym ukisimy na 3,5 kg wystarczy słój 3 litrowy do kiszenia ogórków lub na 10 kg kapusty może być wiaderko plastikowe z pokrywką (10-12 litrów pojemności)

Kiszenie: Przygotowanie
Marchew musimy zetrzeć na tarce z grubym oczkiem. Kapustę kroimy. Ja całe szczęściem mam maszynkę do rozdrabniania warzyw. Marchew i kapustę wrzucamy do jakiegoś dużego naczynia i mieszamy. Przesypujemy odpowiednią ilością soli i zaczynamy ugniatać. Im lepiej wygnieciemy tym będzie lepsza po ukiszeniu. Kapusta i marchew muszą puścić sok. Jak już wygnieciemy odpowiednio to wsypujemy kminek i mieszamy. Możemy jeszcze powygniatać. Teraz przekładamy kapustę do naczynia w którym będzie się kisić. Układajmy i od razu ubijajmy warstwami. Musi być solidnie ubite. Do 3 litrowego słoika idzie spokojnie zmieścić 3,5 kg kapusty + 0,7 kg marchwi. Wchodzi bez problemu.
Teraz bardzo ważna rzecz.
Kapusta przez około 4 dni powinna stać w ciepłym pomieszczeniu. Ponieważ zacznie się proces fermentacji, kapusta zacznie wytwarzać gaz. Będzie się burzyć, kipieć itd. Co parę godzin trzeba ją ubijać, żeby wypuścić gaz. Kapusta cały czas musi być zanurzona w swoim soku.
Po 4 dniach kiedy fermentacja jest już zaawansowana możemy znieść kapustę do chłodniejszego pomieszczenia (piwnica albo w listopadzie na balkon). Warto jeszcze w razie potrzeby odgazowywać kapustę do końca fermentacji. I niech sobie już siedzi w chłodnym pomieszczeniu. Po kilku dniach możemy zacząć wybierać już po trochu kapustę do jedzenia. Pilnujmy aby po każdym wybraniu dbać źeby resztę kapusty z powrotem zanurzyć w soku. W plastikowym wiadrze może przestać sobie zimę na mrozie.

Sposób podania: Po ukiszeniu:
Potrzebujemy:
Kapusta kiszona
Cebula
Cukier
Olej lub oliwa
Przygotowanie:
Wydobyć odpowiednią ilość kapusty. Bierzemy niewielką cebulę i kroimy drobno. Mieszamy z kapustą. Następnie kilka łyżek cukru 2-3 i kilka łyżek oleju dodajemy do wcześniej zmieszanej z cebulą kapusty. Mieszamy bardzo dokładnie aby cukier się rozpuścił. Nie obawiajmy się cukru. Nie będzie go czuć, a nada kapuście soczystości. Dlaczego olej. Niektóre witaminy aby zostać przyswojone muszą się najpierw rozpuścić w tłuszczu. Dlatego aby wykorzystać w pełni walory witaminowe kiszonej kapusty, dodajmy tłuszczu roślinnego, dosłownie 2-3 łyżki. Cebula nadaje troszkę ostrości wszystkiemu. Jak ktoś nie chce nie musi, ale polecam dodanie cebuli.
Na koniec podam informacje w jaki sposób przygotowuję kapustę już ukiszoną bezpośrednio przed podaniem.
Kiszenie: Potrzebujemy:
3,5 kg (10 kg) kapusty białej
0,7 kg (2 kg) marchew
2 łyżki (8 łyżek) sól najlepiej kamienna niejodowana ale jodowane też przejdą.
2 torebki (5 torebek) kminku w całości, niezmielonego
No i oczywiście naczynie w którym ukisimy na 3,5 kg wystarczy słój 3 litrowy do kiszenia ogórków lub na 10 kg kapusty może być wiaderko plastikowe z pokrywką (10-12 litrów pojemności)

Kiszenie: Przygotowanie
Marchew musimy zetrzeć na tarce z grubym oczkiem. Kapustę kroimy. Ja całe szczęściem mam maszynkę do rozdrabniania warzyw. Marchew i kapustę wrzucamy do jakiegoś dużego naczynia i mieszamy. Przesypujemy odpowiednią ilością soli i zaczynamy ugniatać. Im lepiej wygnieciemy tym będzie lepsza po ukiszeniu. Kapusta i marchew muszą puścić sok. Jak już wygnieciemy odpowiednio to wsypujemy kminek i mieszamy. Możemy jeszcze powygniatać. Teraz przekładamy kapustę do naczynia w którym będzie się kisić. Układajmy i od razu ubijajmy warstwami. Musi być solidnie ubite. Do 3 litrowego słoika idzie spokojnie zmieścić 3,5 kg kapusty + 0,7 kg marchwi. Wchodzi bez problemu.
Teraz bardzo ważna rzecz.
Kapusta przez około 4 dni powinna stać w ciepłym pomieszczeniu. Ponieważ zacznie się proces fermentacji, kapusta zacznie wytwarzać gaz. Będzie się burzyć, kipieć itd. Co parę godzin trzeba ją ubijać, żeby wypuścić gaz. Kapusta cały czas musi być zanurzona w swoim soku.
Po 4 dniach kiedy fermentacja jest już zaawansowana możemy znieść kapustę do chłodniejszego pomieszczenia (piwnica albo w listopadzie na balkon). Warto jeszcze w razie potrzeby odgazowywać kapustę do końca fermentacji. I niech sobie już siedzi w chłodnym pomieszczeniu. Po kilku dniach możemy zacząć wybierać już po trochu kapustę do jedzenia. Pilnujmy aby po każdym wybraniu dbać źeby resztę kapusty z powrotem zanurzyć w soku. W plastikowym wiadrze może przestać sobie zimę na mrozie.

Sposób podania: Po ukiszeniu:
Potrzebujemy:
Kapusta kiszona
Cebula
Cukier
Olej lub oliwa
Przygotowanie:
Wydobyć odpowiednią ilość kapusty. Bierzemy niewielką cebulę i kroimy drobno. Mieszamy z kapustą. Następnie kilka łyżek cukru 2-3 i kilka łyżek oleju dodajemy do wcześniej zmieszanej z cebulą kapusty. Mieszamy bardzo dokładnie aby cukier się rozpuścił. Nie obawiajmy się cukru. Nie będzie go czuć, a nada kapuście soczystości. Dlaczego olej. Niektóre witaminy aby zostać przyswojone muszą się najpierw rozpuścić w tłuszczu. Dlatego aby wykorzystać w pełni walory witaminowe kiszonej kapusty, dodajmy tłuszczu roślinnego, dosłownie 2-3 łyżki. Cebula nadaje troszkę ostrości wszystkiemu. Jak ktoś nie chce nie musi, ale polecam dodanie cebuli.
sobota, 10 października 2009
Parówki
Potrzebujemy:
-8 parówek drobiowych (starczy na 4 osoby)
-3 cebule
-ser żółty
-koncentrat pomidorowy
-olej
-majeranek
-pieprz
-pieprz ziołowy
-sól
-chleb

Przygotowanie:
Cebule kroję i wrzucam na patelnię. Wlewam olej, kroję i zaczynam podsmażać. Solę, aby pomóc jej puścić sok, i przykrywam, co jakiś czas mieszam żeby się nie spaliła.
Jak cebula zaczyna być "za sucha" to podlewam ją wodą i znowu przykrywam. Musi być mięciutka. W tym czasie jak robi się cebula ja przygotowuję parówki.
Razkrawam je wzdłuż, ale nie do końca, powiedzmy na 3/4 grubości parówki. Kroję cer w paseczki i wciskam do parówek.
Przed włożeniem na patelnię musimy jeszcze podziałać przy cebuli. Daję pieprz i pieprz ziołowy. Następnie kilka łyżek koncentratu pomidorowego, trochę majeranku i mieszam.
W tym układam przygotowane parówki, zmniejszam ogień pod patelnią, przykrywam i czekam aż ser się ładnie rozpuści.
Jeść z chlebem.
-8 parówek drobiowych (starczy na 4 osoby)
-3 cebule
-ser żółty
-koncentrat pomidorowy
-olej
-majeranek
-pieprz
-pieprz ziołowy
-sól
-chleb
Przygotowanie:
Cebule kroję i wrzucam na patelnię. Wlewam olej, kroję i zaczynam podsmażać. Solę, aby pomóc jej puścić sok, i przykrywam, co jakiś czas mieszam żeby się nie spaliła.
Jak cebula zaczyna być "za sucha" to podlewam ją wodą i znowu przykrywam. Musi być mięciutka. W tym czasie jak robi się cebula ja przygotowuję parówki.
Razkrawam je wzdłuż, ale nie do końca, powiedzmy na 3/4 grubości parówki. Kroję cer w paseczki i wciskam do parówek.
Przed włożeniem na patelnię musimy jeszcze podziałać przy cebuli. Daję pieprz i pieprz ziołowy. Następnie kilka łyżek koncentratu pomidorowego, trochę majeranku i mieszam.
W tym układam przygotowane parówki, zmniejszam ogień pod patelnią, przykrywam i czekam aż ser się ładnie rozpuści.
Jeść z chlebem.
Etykiety:
cebula,
chleb,
koncentrat pomidorowy,
majeranek,
olej,
parówki,
pieprz,
pieprz ziołowy,
ser,
sól
niedziela, 4 października 2009
Zupa krem z ogórków
Potrzebujemy:
-1 duży zielony ogórek kanapkowy lub kilka małych gruntowych
-180 g śmietany 18%
-kostka rosołowa
-sól
-pieprz
-chleb na grzanki
Przygotowanie:
Ogórki obieram i kroję. Wrzucam do garnka z małą ilością wody i przegotowuję z kostką rosołową. Po zagotowaniu zdejmuję z kuchenki i rozdrabniam blenderem, pod koniec dodaję śmietanę, sól i pieprz.
Chleb kroję w kostkę i podsmażam na grzanki.
Podaję z grzankami.
Porcja na 2 osoby, przygotowanie około 10 minut
-1 duży zielony ogórek kanapkowy lub kilka małych gruntowych
-180 g śmietany 18%
-kostka rosołowa
-sól
-pieprz
-chleb na grzanki
Przygotowanie:
Ogórki obieram i kroję. Wrzucam do garnka z małą ilością wody i przegotowuję z kostką rosołową. Po zagotowaniu zdejmuję z kuchenki i rozdrabniam blenderem, pod koniec dodaję śmietanę, sól i pieprz.Chleb kroję w kostkę i podsmażam na grzanki.
Podaję z grzankami.
Porcja na 2 osoby, przygotowanie około 10 minut
środa, 30 września 2009
Schwäbische Spätzle

Schwäbische Spätzle to pewien rodzaj makaronu, jeśli tak można to nazwać, pochodzący z krainy geograficznej nazywanej Szwabią (Schwartzwald + Jura szwabska).
Makaron wykonuje się tylko z mąki pszennej i jajek, przy czym jajka stanowią około 20% objętości ciasta szpeclowego.
U nas można kupić gotowe szpecle w torebkach, które przygotowuje się jak zwykły makaron. Ostatnio za 500g opakowanie zapłaciłem całe 4,99 PLN czyli euro z kawałkiem.
Potrzebujemy:
-opakowanie Schwäbische Spätzle 500g
-2 średnie cebule
-kilka plasterków jakiejś wędliny (szynka, polędwica)
-kawałek sera żółtego
-3 jajka
-curry
-sól
-olej
Przygotowanie:
Na patelnie wlewam olej i smażę na nim pokrojoną drobno cebulę i wędlinę.
W tym czasie nastawiam wodę na szpecle. Lekko osoloną. Szpecle gotuję aldente. Kiedy cebula jest już miękka, wrzucam ugotowane szpecle na patelnię, posypuję curry, mieszam dokładnie i podsmażam kilka minut.
W tym czasie kroję ser żółty w kostkę. Po kilku minutach smażenia szpecli wsypuję ser żółty i czekam aż się rozpuści. Ostatnie wbijam jajka, mieszam, aby obkleiły szpecle i przemieszały się z rozpuszczonym serem, podsmażam aż jajka się zetną i już jest gotowe jedzonko.
Na południu Niemiec, skąd pochodzą szpecle, ludzie są zupełnie inni niż ci Niemcy których zazwyczaj znamy, serdeczni, pomocni, przyjacielscy, mają zwyczaj pozdrawiania się słowami: Grüß Gott. Są bardziej wyluzowani, może za sprawą francuzów do których mają naprawdę niedaleko. i co ciekawe, szczególnie w małych miejscowościach, nigdzie się nie spiszą, uśmiechają się do siebie.
To taka mała dygresja w związku z tamtejszym jedzeniem :)
niedziela, 27 września 2009
Zupa dyniowa na słodko
Potrzebujemy:
-1/2 - 3/4 kg dyni
-1/2 litra mleka
-cukier (kilka łyżek)
-makaron
Przygotowanie:
Z dyni wywalamy pestki, obieramy dynię ze skóry, kroimy w kostkę, podlewamy niewielką ilością wody i gotujemy do miękkości. Ugotowaną dynię rozdrabniam blenderem, dodaję mleko i cukier do smaku i doprowadzam do wrzenia. Trzeba pilnować żeby się nie przypaliło.
W tym czasie gotuję makaron, twardość tak jak do zupy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
